You are currently viewing Marzec 2023, czyli muzyczne setki kilometrów

Już na jesieni poprzedniego roku zorientowałem się, że marzec 2023 będzie dla mnie dość sporym wyzwaniem. Przez moje niedopatrzenie, zgodziłem się na dwa konkretne projekty. Najpierw zaakceptowałem zaproszenie na audycje szkolne w Zielonej Górze, przy czym myślałem, że mają się one odbyć dopiero w kwietniu, a później podjąłem się zagrania trzech koncertów wraz z zespołem Inisheer w Kielcach. Nie byłoby większego problemu, gdyby nie to, że obie te miejscowości są od siebie oddalone o 6 h jazdy samochodem. Więc zagranie audycji do południa, a wieczorem koncert z zespołem, to było coś czego nie dałbym rady zrobić. No chyba, że miałbym do dyspozycji helikopter (Jeszcze mnie na niego nie stać ;)). Możecie sobie spróbować wyobrazić moje zdziwienie, gdy w pewnym momencie, jeszcze raz przeanalizowałem plany na przyszły rok, a tam okazało się, że mam mały bałagan. Na szczęście organizatorowi audycji udało się przenieść koncerty z piątku 17 marca na inne terminy. Mimo to, marzec na prawdę dał mi w kość. 

Audycje rozpoczęły się planowo 1 marca. Droga poprzedniego dnia upłynęła mi dość szybko, bez większych przeszkód, no może poza niewielkim korkiem pod Łodzią. Tym razem, na audycjach, oprócz dud szkockich, galicyjskich i flażoletów, znalazło się również miejsce na prezentację Bodhranu, czyli irlandzkiego bębna ramowego. Uwielbiam te spotkania z dziećmi i młodzieżą, to na prawdę cudowne, móc dzielić się swoją pasją z innymi i o niej opowiadać.

Niestety, nie mając przez zimę styczności z dużymi grupami osób, nie miałem okazji aby wzmocnić swoją odporność, co skończyło się bólem gardła i katarem. Na szczęście dość szybko wróciłem do siebie i mogłem w pełni skupić się na dalszym działaniu.

W czwartek 16 marca, będąc uprzednio spakowanym, wyruszyłem w drogę do Kielc, aby następnego dnia zagrać wraz z zespołem Inisheer. Dało się odczuć osłabienie organizmu i tutaj w sumie nie pamiętam za bardzo jak przebiegła droga. Moje myśli zbyt bardzo wędrowały w kierunku najbliższych dni i aż trzech koncertów.

To było na prawdę ciekawe przeżycie. Po raz pierwszy występowaliśmy wraz z zespołem tańca irlandzkiego Galway. Miło było zobaczyć jak profesjonalni tancerze przebierają nogami do muzyki, którą gramy. Była chwilka na rozmowy i plany co do przyszłości. 

Po ostatnim koncercie w niedzielę, od razu wyruszyliśmy w stronę Zielonej Góry. Tak, zmieniła się liczba osób w samochodzie, ponieważ tym razem towarzyszyła mi moja partnerka – Gosia. Dzięki niej zdołaliśmy dość szybko dojechać na miejsce. Sam prawdopodobnie nie dałbym rady. Mimo wszystko i tak na miejscu byliśmy nad ranem, więc zdążyłem się tylko ogarnąć i zaraz podjechał po mnie samochód, który zabrał mnie do kolejnych szkół, bym mógł dalej prowadzić audycje i opowiadać o muzyce, dudach i Szkocji.

Podczas pobytu Gosi w Zielonej Górze, odbyliśmy wspólnie kilka wycieczek krajoznawczych, w tym jedną do Szczecina. To była moja pierwsza wizyta w tym mieście. Nie mieliśmy zbyt wiele czasu i sił na zwiedzanie, ale mimo wszystko i tak uznaję ten wypad za udany. Może kiedyś będę w stanie zabrać swój dom wszędzie i nie będę wtedy się przejmował tym, że muszę gdzieś wracać albo słono płacić za nocleg. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś zawitam w Szczecinie i tym razem zostanę tam na trochę dłużej.

Ostatni tydzień w Zielonej Górze spędziłem już sam, moja partnerka musiała wrócić do pracy w papugarni. Obyło się bez większych komplikacji, choć ponownie, audycje w Niemczech zostały przełożone na inny, bliżej nie określony termin. W głowie mamy już pomysł na kolejne audycje wraz z Lubuskim Centrum Artystycznym i Koncertowym, ale o tym w innym wpisie.

Jeżeli chcesz wspomóc moją działalność i kolejne przygody, to możesz dokonać tego poprzez postawienie mi wirtualnej kawy. Będę Ci za to ogromnie wdzięczny.

Postaw mi kawę na buycoffee.to